Film, którego nie powstydziłby się Quentin Tarantino. Rozpalone słońcem, puste wzgórza indonezyjskiej wyspy urzekają surowym pięknem. Dla mieszkającej samotnie młodej wdowy nie jest to jednak bezpieczne miejsce. Gdy do jej drzwi zastuka kilku bandytów, nikt nie usłyszy wołania o pomoc. Nie spodziewają się, że nad ranem kobieta opuści dom z głową jednego z nich zawiniętą w strzęp materiału.

reż.: Mouly Surya
prod.: Francja, Tajlandia, Indonezja, Malezja 2017
czas trwania: 90 min.
obsada: Marsha Timothy, Dea Panendra, Egy Fedly

 

Projekcje:

25 marca, niedziela; godz.21:15 (MS)

26 marca, poniedziałek; godz. 17:45 (MS)

27 marca, wtorek; godz. 21:00

28 marca, środa; godz. 20:00 (MS)

 

 

GŁOSY PRASY:

Pyszna, przepięknie nakręcona opowieść o indonezyjskiej wersji Judyty (…). Mouly Surya zrobiła feministyczny western – czy southeastern właściwie – z ciekawymi, wyraźnie nakreślonymi postaciami kobiecymi (począwszy od bohaterki tytułowej, a kończąc na dziarskiej matronie, która zrobi wszystko, żeby na czas dowieźć konie brakujące siostrzeńcowi do wiana). Ogromną zaletą filmu są przepiękne zdjęcia – zarówno pejzaże, jak i sceny we wnętrzach, wyraźnie inspirowane malarstwem Caravaggia (trop Judyty jest zatem nieprzypadkowy). Historia głęboko zakorzeniona w miejscowej obyczajowości i kolorycie, a równocześnie uniwersalna i świetnie wpisująca się w długą tradycję gatunku westernowego. Jacek Dehnel, Raptularzyk Nowohoryzontowy 2017

W „Marlinie” udaje się jej bezbłędnie dokonać twórczego przywłaszczenia i subwersji dwóch zachodnich tradycji filmowych: gatunkowego kina ze Stanów i europejskiego modernizmu. Łącząc western ze slow cinema, „Marlina” opowiada o indonezyjskiej rzeczywistości. Sięgając po najbardziej genderowo „męski” gatunek – western – zmienia go w platformę dla upodmiotawiającej, kobiecej opowieści. Emocjonalnie działającej także nad Wisłą.” Jakub Majmurek, Filmweb

Satay western, jak określa swój film reżyserka, to po części pokaz atrakcyjnej stylizacji, ale przede wszystkim głos w walce z niesprawiedliwością wobec indonezyjskich kobiet, wyraźnej szczególnie wśród ubogich, odizolowanych społeczności, takich jak ta zamieszkująca Sumbę. (…)” Marta Stańczyk, Ekrany

Pozdrowienia z Indonezji od Roberta Rodrigueza – ale gdy przyjrzymy się „Marlinie” bliżej, dostrzeżemy tam nie tylko intrygujące spojrzenie na lokalny folklor jednej z indonezyjskich wysp. To wciągająca opowieść o kobiecej krzywdzie i zemście, która wydaje się jedynym sposobem na zachowanie niezależność i osobistej integralności w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Kasia Wolanin, Filmaster